Postacie – Michał Dziekan

Jego początki w ilustracji wyglądały zupełnie niewinnie, kończyły się bowiem na bliskich spotkaniach z Photoshopem i samodzielnym poznawaniu tajników grafiki 3D. Pierwsze świadome kroki w tym zakresie miały miejsce, gdy trafił na kurs rysunku przed egzaminami na architekturę. Już wtedy wykazywał na tyle wysokie umiejętności, że dostał się na wymarzony kierunek. Studia na Politechnice Wrocławskiej jednak nie spełniały jego oczekiwań, demonstrując przede wszystkim swój inżynierski profil realizowany kosztem projektowania, jak również pryncypialny charakter potwierdzony postawami niektórych wykładowców. Paradoksalnie ten pozornie nietrafiony sposób okiełznania i ukształtowania pasji rysowania dał Michałowi Dziekanowi przepustkę do odkrycia dziedziny, jaką jest digital painting. Rysował nocami, po zajęciach i udostępniał swoje najlepsze prace w internecie.

Ilustracja: Michał Dziekan

Źródło: {slow} no.8/lato 2016

Tak też trafił na niego Tomasz Bagiński, autor filmu Katedra nominowanego w 2002 roku do Oscara w kategorii krótki film animowany, dzięki któremu Michał Dziekan trafił do studia Platige Image. Wówczas rysunek zszedł na dalszy plan, gdyż miejsce, w którym się znalazł, oferowało szerokie możliwości rozwoju m.in. w dziedzinie grafiki, animacji czy reżyserii. Jednak stara miłość nie rdzewieje. Wzbogacony o kilka lat doświadczeń i nowych umiejętności, ponownie padł ofiarą zauroczenia ilustracją. Odkrywanie jej tradycji, mnogości stylistyk, bezkresnej wolności wyrazu i jednoczesnej syntetyczności przekazu wywarło na autora gigantyczny wpływ. Nabył bowiem przekonanie, że oto w prosty sposób można bardzo celnie i dynamicznie przekazać idee, które stoją za obrazem, jeszcze bardziej eksponując ich ładunek emocji i przekazu. Po 5 latach współpracy z Platige Image uznał, że pora na nowy etap w zawodowych i artystycznych poczynaniach. Przez chwilę rysował jeszcze dla mniejszego studia Ars Thanea, ale czuł, że to nie to, czego potrzebuje. Zaufał swojej intuicji i rzucił się w przepastne morze freelance`u. Decyzja, choć ryzykowna, okazała się strzałem w dziesiątkę!

Transatlantyk i wielka kariera

Co prawda polskie magazyny nie poznały się od razu na kunszcie ilustracji Michała Dziekana, lecz on postanowił nie ograniczać się do krajowego podwórka. Rysunki, które wcześniej trafiały do szuflady, miały wreszcie okazję ujrzeć światło dzienne i wypłynąć na głębokie wody. Odwaga i determinacja prowadziły go do uczestnictwa w różnych konkursach dla ilustratorów. Jeden z nich wygrał. Ten też okazał się najważniejszy dla jego kariery. Choć zwycięstwo nie przyniosło bezpośrednich profitów, to organizator przedsięwzięcia – Richard Solomon – został później agentem polskiego rysownika. Zaczęły spływać zlecenia od Wall Street Journal, Disneya, Maxima i całej rzeszy mniej lub bardziej znanych magazynów na amerykańskim rynku. W 2014 roku miał też okazję poprowadzić cykl wykładów i warsztatów w czasie bardzo prestiżowego CTN Animation Expo w Burbank w Kalifornii. Na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych spotkał go jeszcze jeden poważny zaszczyt, mianowicie rok wcześniej Society of Illustrators of Los Angeles nagrodziło go prestiżowym srebrnym medalem.

Skromność i wolność interpretacji

Michał Dziekan, choć bardzo skromnie odnosi się do swoich nieprzeciętnych osiągnieć, stał się częścią światowej elity ilustracji. Niechętnie opowiada o cechach charakterystycznych swoich wyrazistych rysunków. Ten brak deklaracji i ukierunkowania pozwala odbiorcom samodzielnie wyłonić to, co jest dla nich najbliższe i najbardziej symptomatyczne. W poszukiwaniach wspólnych mianowników odbioru jego twórczości z pewnością można wymienić wyrazistość idei, która stoi za ilustracją, jak również dystans, groteskę, czasami nawet czarny humor i absurd. Wyczuwalny jest słodko-gorzki melanż nastrojów zorientowany przede wszystkim wokół tematyki okołospołecznej, a także refleksji nad kondycją współczesnego świata i tworzących go ludzi.

Prywatnie najbardziej lubi rysować dla polskojęzycznych mediów, ponieważ w pełni identyfikuje się z Polską i bez jej doświadczania prace nigdy nie miałyby takiej formy, w jakiej możemy je podziwiać. Ponadto rodzima ilustracja prasowa pozwala na zdecydowanie więcej aniżeli jej amerykański odpowiednik, chociaż nie cieszy się tak wielkim prestiżem jak za oceanem. Poza wspomnianymi tytułami rysunki Michała Dziekana można spotkać w Dużym Formacie czy polskiej edycji magazynu Newsweek. Autor nie stroni także od współpracy z przedstawicielami polskiego świata artystycznego. Wykonał m.in. oprawę płyty punk-rockowego zespołu Leniwiec, samodzielnie stworzył niesamowity animowany teledysk do piosenki L.U.C.- a O energocyrkulacji i szczęściu, a ostatnio zaprojektował i zilustrował okładkę płyty Ułamek tarcia dla grupy Kaliber 44.

*Śródtytuły wprowadzone na potrzeby publikacji internetowej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *